English version Polska wersja włącz muzykę
Klinika Dźwięku
Agencja Interaktywna
 

Gazeta Wyborcza

wstecz

 

GAZETA WYBORCZA

"...Opel VECTRA zdaniem szwedzkich sędziów wypadł dobrze ...doskonały bas... sędziowie w samochodzie spędzili prawie godzinę... tonowa liniowość - 33 punkty na 40 możliwych..."

 

artykuł : "Przygoda z CAR - AUDIO" - wywiad z Arkadiuszem Walusem

 

ARTUR WŁODARSKI: Od jakiej kwoty warto zaczynać przygodę z car audio?

Arkadiusz Walus: Od 2-3 tys. złotych. Tyle kosztuje najprostszy system złożony z radia i głośników dobrej jakości. Najprostszy, ale satysfakcjonujący większość naszych klientów. Za bardziej złożony system składający się z radia, głośników przednich, subwoofera i wzmacniacza trzeba dać już
6-10 tys. zł. Profesjonalna instalacja sprzętu audio wymaga 15-30 tys. zł. Audio-wideo jeszcze więcej. By porządnie nagłośnić swój samochód, musiałem w niego zainwestować 18 tys. zł.

A na jakiej kwocie się kończy?

- Nie ma górnej granicy. W Polsce są auta, których właściciele wydali na sprzęt ponad 60 tys. zł.

Najczęstsze zamówienie?

- Montaż odtwarzacza płyt kompaktowych i głośników.

Czy większość klientów wymienia sprzęt etapami, czy jednorazowo?

- Pół na pół. W obu przypadkach trzeba zacząć od sporządzenia projektu całej zabudowy. Zdarza się, że ktoś, kto nagłaśnia swój samochód etapami, zmienia nagle koncepcję, a wtedy nieuniknione jest dopasowywanie już zamontowane elementy do nowych. Rosną też koszty montażu, bo np. trzeba rozbierać samochód dwa razy, a nie raz (np. do instalacji głośników i potem raz jeszcze do wzmacniacza).

A jeśli chcę nagłośnić samochód na raty, jaką kolejność powinienem przyjąć?

-Ponieważ głośniki w fabrycznych samochodach są niewidoczne, producenci oszczędzają na nich, jak mogą. Dlatego najlepiej zacząć właśnie od głośników. Ich wymianie towarzyszy wytłumienie drzwi - coś, czego fabryki samochodów w ogóle nie robią, a co sprawia, że stają się one wyraźnie cichsze.
A więc głośniki, potem nowy radioodtwarzacz lub przeróbka fabrycznego, a na końcu wzmacniacz
i subwoofer.

Coraz więcej samochodów ma radioodtwarzacze "wtopione" w deskę rozdzielczą. Co można zaproponować właścicielom niektórych fordów, chryslerów, fiatów czy alf romeo?

- Niemal każdy fabryczny radioodbiornik daje się przerobić. Grunt to dorobić do niego wyjście na wzmacniacz. Wówczas można stać się "sercem" całkiem wyrafinowanego zestawu. Dowodem na to jest astra II (z krakowskiego oddziału naszej firmy), która, choć zaopatrzona w radio fabryczne Opla, zdobyła dwa tytuły wicemistrza Polski. Wykorzystanie fabrycznego odtwarzacza ma wiele zalet - niepozorny wygląd, możliwość sterowania przyciskami z kierownicy, wykorzystanie ekranu komputera pokładowego, oszczędność na zakupie nowej "czołówki".

Jeśli jednak ktoś uprze się, by zmienić , radioodtwarzacz, wtedy albo stosujemy ramkę montażową-taką przejściówkę na standardowy rozmiar 1 DIN, albo wykonujemy całkiem nowy panel. W tym ostatnim przypadku osadzamy radioodtwarzacz głębiej, by można go było przykryć maskownicą. Efekt jest taki, jakby w samochodzie nie było żadnego radia. Słowem - pełna dyskrecja.

Czy klienci przyjeżdżają do Was ze swoim sprzętem, czy nabywają wszystko na miejscu?

- Z własnym sprzętem przyjeżdżają zwykle ci, którzy stawiają pierwsze kroki w caraudio. Bardziej doświadczeni zdają się na nas. To im się zresztą kalkuluje. W wielu zakładach istnieje zasadą, że im więcej sprzętu klient kupi na miejscu, tym mniej płaci za jego instalację.

Często przerabiacie nowe auta?

- Z reguły. Mamy sporo stałych klientów, którzy przyjeżdżają do nas każdym nowo kupionym samochodem. Czasami wprost z salonu. Zdarzają się tacy, którym nagłośniliśmy po dziesięć aut. Jednemu w ciągu dziewięciu lat zdążyliśmy wyposażyć tuzin samochodów.

Coraz więcej nagłaśniamy samochodów zabytkowych, co jest o tyle trudne, że wymaga całkowicie dyskretnej, niewidocznej zabudowy. Ich producenci nie przewidzieli w nich miejsca na głośniki czy radio.

Właśnie jak dużo klientów w obawie przed złodziejami zleca Wam dyskretną zabudowę?

- Większość. Chcą, by jak najwięcej elementów ukryć przed okiem ciekawskich. Czasem wymaga to sprowadzania z zagranicy materiałów – skór czy pokryć tapicerskich – identycznych jak te, które zostały użyte przez producenta samochodu.

Czy zamontowanie głośnika basowego we wnęce koła zapasowego musi wiązać się z utratą jego skuteczności?

-Żaden głośnik, a już szczególnie basowy, nie gra dobrze bez obudowy. Dlatego tzw. systemy wolnopowietrzne są mniej wydajne od zamkniętych, oczywiście pod warunkiem, że objętość skrzynki odpowiada parametrom głośnika.

Jakiś czas temu pokazały się subwoofery o ponad półmetrowej średnicy.

- Duże subwoofery dają mocny i ciężki bas. Ale im większy głośnik – tym wolniejszy. Dlatego taki subwoofer nie usatysfakcjonuje audiofila. Dla niego ważna jest nie tyle moc basu, co jego precyzja
i szybkość. Zamiast pojedynczego 12-calowego głośnika w obudowie bas refleks, wybierze dwa ośmiocalowe w obudowie zamkniętej.

Czy fabryczne subwoofery są tańsze od dorabianych w warsztatach?

- Odwrotnie. Każda skrzynia wykonana seryjnie będzie droższa od skrzyni dopasowanej do konkretnego samochodu. To ostatnie wymaga żmudnej modelarskiej dłubaniny. Stojąca obok Toyota Land Cruiser kosztowała nas prawie 500 godzin pracy.

Od kilku lat panuje odwrót od tylnych głośników.

- Owszem. Rzadko też montuje się tylne półki. Przewaga przednich głośników jest szczególnie słyszalna podczas długich nocnych podróży. Wówczas jedzie się jakby za muzyką. To bardzo przyjemne, relaksujące uczucie, którego tylne głośniki nie są w stanie dostarczyć.

Generalnie, inwestowanie w nie uważam za wyrzucenie pieniędzy. Lepiej już kupić subwoofer, który kosztuje tyle, co dobry system głośnikowy. Wyjątek robimy dla odtwarzaczy DVD – te wymagają tylnych głośników efektowych.

Jaki procent klientów montuje odtwa­rzacze DVD?

- Nieduży. Ale ich liczba szybko ro­śnie. Co miesiąc nasz zakład opuszczają najmniej trzy samochody wyposażone w takie odtwarzacze.

Jakie samochody najtrudniej jest na­głośnić?

- Sportowe i terenowe. Te pierwsze dlatego, że są małe i z ledwością mieszczą w bagażniku skrzynie basową. Mają też ciasne kabiny, w których trudno oddać realizm sceny dźwiękowej, np. orkiestry symfonicznej. Te drogie - bo mają wysoką i płaską podłogę - odpadają miejsca we wnękach błotników czy kół zapasowych, które tu zwykle są przytwierdzone do tylnych drzwi. Terenówki nie mają też miejsca pod fotelami. Duża kubatura przedziału pasażerskiego ułatwia natomiast prezentację efektów przestrzennych.

Kształt i rozmiary sceny dźwiękowej można korygować procesorem dźwięku...

- Umożliwiają pozorne wysunięcie głośników przed samochód i rozsunięcie ich na boki. Proste procesory - do 3 tys. zł - nie dają oszałamiających rezultatów. Żeby uzyskać wyraźną poprawę, trzeba wydać dwa, trzy razy więcej. W najlepszych można przesuwać opóźnienie każdego głośnika z osobna, co pozwala na precyzyjne skonfigurowanie sceny dźwiękowej. Tańsze nie dają tej możliwości. Oferują gotowe wartości opóźnień, bez możliwości korekty.

Jakie samochody nagłaśnia się najłatwiej?

- Wysokiej klasy. Chodzi mi o solidność wykonania. Poszczególne elementy kabiny są w nich najlepiej przytwierdzone i nie rezonują pod wpływem basu. Ale od każdej reguły są wyjątki.

Zdarzają się proste samochody, gdzie satysfakcjonujący efekt można osiągnąć niewielkim nakładem pracy i kosztów. Przykład - Fiat Seicento.

Jakie najczęściej błędy popełniają amatorzy caraudio?

- Planując montaż wysokiej klasy sprzętu, na początek kupują coś z niższej półki. Ponieważ są niecierpliwi, montują sobie kompletny ale tani system, a kiedy okazuje się, że gra nie tak, jak powinien, zaczynają go stopniowo wymieniać. Oszczędność jest pozorna, bo do kosztów dochodzą straty ponoszone przy odsprzedaży używanego sprzętu. Najlepiej i najtaniej jest kupować sprzęt docelowy, choćby miało to trwać rok i więcej. Dobrych głośników czy radioodtwarzacza nie będziemy mu­sieli się wstydzić nawet za dziesięć lat. Nie najlepszym pomysłem jest też zakup aktywnego (wyposażonego we własny wzmacniacz) subwoofera. Zwykle robi się to po to, by zaoszczędzić na ze­wnętrznym wzmacniaczu. Tyle że jeśli wszystkie inne głośniki zasilane są przez odtwarzacz, to nie mogą one "dogonić" basu, czyli dorównać subwooferowi pod względem szybkości i natężeniu dźwięku. By nie pozostawały w tyle, trzeba je wesprzeć osobnym wzmacniaczem. Już lepiej poczekać nieco dłużej i kupić jeden wielokanałowy wzmacniacz dla wszystkich głośników razem. Albo po prostu spytać nas o radę.

KLINIKA DŹWIĘKU -dziewięć lat w branży caraudio. W zawodach uczestniczy od dwóch lat. W zeszłym roku zdobyta dwa tytuły mistrzów Polski (w klasie profesjonalnej do 300 watów i od 300 do 600 watów), kilka wicemistrzostw, a także dwa pierwsze miejsca w mistrzostwach Niemiec